Dlaczego czasem trudno nam przyjąć coś dobrego?
Czasami wydaje nam się, że trudne doświadczenia muszą wiązać się ze stratą, bólem, lękiem czy odrzuceniem. A co, jeśli również bardzo dobre wydarzenie może być dla naszego układu nerwowego czymś zbyt intensywnym?
Nowa miłość. Sukces. Awans. Narodziny dziecka. Spełnienie długo wyczekiwanego marzenia. Spotkanie osoby, przy której po raz pierwszy od dawna czujemy się naprawdę bezpiecznie.
Świadomie możemy tego pragnąć. A jednak kiedy to wreszcie przychodzi, zamiast radości pojawia się napięcie, niepokój albo potrzeba wycofania się.
Dlaczego?
Nasz organizm nie reaguje wyłącznie na to, czy wydarzenie jest „dobre” czy „złe”. Reaguje również na intensywność doświadczenia i na to, czy potrafimy je pomieścić i zintegrować.
Jeżeli przez wiele lat funkcjonowaliśmy w napięciu, niepewności lub poczuciu zagrożenia, bezpieczeństwo może początkowo wydawać się obce.
Bliskość może uruchamiać chęć ucieczki.
Sukces – lęk przed utratą.
Spokój – potrzebę szukania zagrożenia.
Miłość – stare mechanizmy obronne.
I wtedy człowiek może zacząć nieświadomie oddalać się właśnie od tego, czego wcześniej najbardziej pragnął.
To jeden z powodów, dla których w pracy terapeutycznej interesuje mnie nie tylko pytanie:
„Co trudnego wydarzyło się w Twoim życiu?”
ale również:
„Co dzieje się w Tobie, kiedy zaczyna być naprawdę dobrze?”
Bo zdrowienie nie zawsze polega wyłącznie na uwolnieniu się od tego, co boli.
Czasami kolejnym etapem jest nauczenie naszego układu nerwowego, że możemy pozostać w kontakcie z bezpieczeństwem, bliskością, spokojem i dobrymi doświadczeniami – bez konieczności uciekania od nich.
Natalia Anna Millichap
Psycholog · Psychotraumatolog · Terapeutka traumy